niedziela, 27 maja 2018

Książki pedagogiczne dla rodziców

Postanowiłam zagłębić się w książki pedagogiczne. 

Wniosek główny, różne metody na wychowanie i pewnie wszystkie w jakiś sposób skuteczne, ale kluczowa i najważniejsza jest konsekwencja w ich stosowaniu. Nie od przypadku, do przypadku, jak sobie przypomnimy, tylko dany sposób powinien być cały czas w naszej głowie, w każdej rozmowie z dzieckiem, w każdej naszej interwencji, nawet w tej najbardziej emocjonującej.
Nie jest to łatwe, proste i przyjemne. Czytając poradniki czy literaturę fachową na pewno wiele sposobów nam się podoba, przyznajemy danym metodą rację, a potem klops, coś nie wychodzi, coś nie działa. Czy skoro tak mało konsekwencji w nas do stosowania konkretnych metod powinniśmy sobie odpuścić książki z metodami na wychowanie? Według mnie absolutnie nie! Czasem z jednej książki poruszy nas jedno zdanie, jeden fragment czy jedna historia, która pozwoli nam inaczej, często lepiej spojrzeć na naszą rolę rodzica, odkryć prawdziwe przyczyny takiego, a nie innego zachowania naszego dziecka lub pozwoli nam się wzruszyć, powspominać.
W kolejnych książka przedstawię książki tego typu, które trafiły w moje ręce i zupełnie osobiście opiszę na co ja zwróciłam uwagę.
Jako pierwszą przedstawię książkę: "Nie" z miłości Jesper Juul

Posta

piątek, 30 grudnia 2016

Aktywna Mama

Jednym z moich planów na 2017 rok jest kontynuowanie mojej aktywności, czyli 2 razy w tygodniu "mały" wycisk z mamami w ramach akcji Aktywna Mama.
Ćwiczymy w poniedziałki i czwartki o 20.00 i wszystkie mamy podobne problemy: kilogramy po ciąży, po słodyczach  lub zero kondycji, praca, dzieci, brak czasu, choroby, ząbkowanie, prace domowe, zajęcia dodatkowe, karmieni itp. To nie tylko zdrowy wysiłek fizyczny, ale również, a może przede wszystkim energia kieleckich mam:-).
Nie trzeba się specjalnie przygotowywać, planować, wystarczy przyjść.

A tu zdjęcia, porady i najważniejsze informacje:

https://www.facebook.com/aktywnamamakielce/?fref=ts

https://www.facebook.com/groups/793368160768397/?fref=ts

Postanowienia noworoczne

Nie robię drastycznych, radykalnych postanowień i zmian, gdyż zmiany najlepiej wprowadzać od dziś, a nie od jutra, poniedziałku czy Nowego roku:-)
Moje postanowienie to raczej plan działania, aby w nowy rok wejść z jakimś porządkiem w głowie.
Moja lista:

1. Będę regularnie ćwiczyć.

To akurat będę robić z przyjemnością i nie będzie to jakaś nowość, bo już od kilku miesięcy 2 razy w tygodniu ćwiczę z innymi Aktywnymi Mamami:-), ale zawsze warto zapisać.

2. Będę jeść " normalnie" i regularni.

Normalnie, czyli żadne tam zapychacze zamiast obiadu, cokolwiek w biegu, bo pracy milion zajęć z dzieciakami. Śniadanie w domu, drugie śniadanie w pracy, obiad i kolacja.

3. Planowanie posiłków.

Postanawiam regularnie planować obiady na cały tydzień. Czasem tak robię, choć bardzo nieregularnie i mnie bardzo to ułatwia życie. Można wcześniej zrobić potrzebne zakupy, wieczorkiem na spokojnie coś przygotować, wiem kiedy będę miała obiad na dwa dni (na przykład wtedy, gdy jest natłok zajęć pozalekcyjnych). Oczywiście z planowaniem też trzeba zostawić sobie miejsce na elastyczność i elegancko sobie coś poorzesuwać, gdy akurat dostaniem obiad od mamy, nieoczekiwanie trafi nam się obiad na mieście lub zdecydowanie wszyscy będą woleli kanapki.

4. Mniej słodyczy.

Tu niestety mogę lekko polec, bo kocham słodycze;-)

5. Będę czytać książki.

Nie będę tu deklarować jedną w tygodni, dwie na miesiąc itp. Po prostu będę zawsze coś tam czytać. W sumie tak jest, choć stosik książek do przeczytania rośnie i trzebaby jednak troszkę podkręcić tempo.

6. Będę regularnie pozbywać się ubrań, których dobrze wiem, że już nigdy nie założę.

Niby wiem, a jednak ciągle leżą w mojej szafie. Może to sentyment, a może po prostu szkoda mi tak wrzucić do kosza, a innego pomysłu nie mam.

7. ...i zabawek dzieci...

..., bo zawsze ich jest za dużo.

8. Nie odkładać rzeczy na później.

Dotyczy to spraw urzędowych, nieprzyjemnych obowiązków, spraw papierowych i takie moje ZROBIĆ DZIECIOM PASZPORTY.

9. Poszukać czegoś nowego.

Ten punkt jest mało konkretny, ale tylko dlatego, że pozwolę się życiu trochę zaskoczyć. Może spróbuje jakiejś nowej aktywności, może polubię coś nowego, może powrócę  do jakiejś pasji z przed lat i na nowo ją odkryję.

10. Poprowadzę bloga.

Może dojrzałam do tego bloga, tak chcę go prowadzić!

Jak będzie?
Okaże się pod koniec 2017.
Życzę sobie i Wam, abyśmy dotrzymali naszych noworocznych postanowień, żebyśmy odpuściły drobnostki i były szczęśliwe.
A jakie są Wasze noworoczne postanowienia?




wtorek, 29 kwietnia 2014

Dziś przedstawiam mój "nowy" stolik na balkonie. Stolik zrobiony ze szpuli na kabel. Szpula co prawda leżała w pewnym zakładzie długi czas, na dworze i była mocno zniszczona, ale udało się jako tak reanimować i teraz pełni zaszczytną rolę mojego stolika kawowego:-) Co prawda będzie jeszcze raz malowany na biało, ale już dziś zapraszam na kawkę. Stoi w dogodnym miejscu, żeby mieć oko na skaczące na trampolinie dzieciaki;-)




niedziela, 27 kwietnia 2014



Mój Oskar nosi okularki...a zaczęło się od tego, że gdy oglądał bajkę lub był zmęczony mrużył oczka, mrugał...Początkowo myślałam, że to na tle nerwowym, bo działo się to najczęściej jak widział, że ktoś na niego patrzy, ale postanowiłam zacząć od badania u okulisty. 
Okulista wykryłam wadę, Oskarem ma tzw. nadwzroczność. Na szczęście wadę tą można korygować i wada ta wraz ze wzrostem dziecka maleje, a często niweluje się całkowicie, ważne aby teraz nosił okularki, aby nie zaczął zezować. W obu oczkach jest tak samo, więc obejdzie się bez zasłaniania  jednego oka i bez rehabilitacji.
Oskarek sam zdecydował jakie chce okularki, sam wybrał kolor i bardzo je polubił i nawet nie muszę już mu przypominać, że trzeba je założyć. 
Na pewno pierwszego dnia w przedszkolu był stres i zakładał je w pierwszych dniach tylko do rysowania, aczkolwiek kilkoro dzieciaków w jego grupie okularki już ma, więc było łatwiej. Oskar w oklularkach dzieciakom się spodobał i wszyscy powiedzieli, że wygląda super:-)

wtorek, 18 lutego 2014

Podsumowanie I semestru

Czas na małe podsumowanie pierwszego semestru zajęć moich dzieciaków.
Po kilku perturbacjach mój 5 latek ostatecznie oprócz zajęć w przedszkolu ma kilka zajęć dodatkowych:

1. Basen ul. Krakowska nauka pływania dla dzieciaków na małym basenie. Syn zadowolony, mama zadowolona, pierwsze samodzielne pływanie zaliczone. Pływanie to coś co warto umieć i chyba łatwiej nauczyć się za młodu (zresztą jak chyba większości rzeczy), więc polecam każdemu.

2. J. angielski....mieliśmy w tym roku odpuścić, ale w końcu zdecydowaliśmy się na zajęcia w osiedlowym klubie. Przyjemne oswajanie się dzieciaków z nowym językiem, a co dla mnie bardzo ważne tanio (zajęcia 2 razy w tyg. cena za semestr 125 zł)

3. Szermierka - taką zabawę rozbudził w synku, a właściwie już w synach tata, więc jest to absolutnie ich żywioł i ekstra sposób na porządne wyszalenie się i zużycia nadmiaru energii i pozbycie się przedszkolnych stresów;-)

4. Logopeda - chodzimy, ćwiczymy i jest poprawa, a syn lubi te zajęcia (co cieszy mnie bardzo, a jednocześnie lekko dziwi bo z mamą wytrzymuje max 5 minut ćwiczeń).

Mój młodszy syn poszedł do żłobka "Żłobek z Uśmiechem" i z uśmiechem do niego chodzi. Po okresie adaptacyjnym poczuł, że jest fajnie, zaczął tańczyć, śpiewać i przynosić mamie piękne arcydzieła, nic tylko się cieszyć.

poniedziałek, 30 września 2013

Już tyle razy miałam zająć się tym blogiem i ciągle jest coś "ważniejszego". Jak teraz tego nie zacznę to mój zapał będzie słabnąć, wizja się rozmyje i po blogu.
Wrzesień to dla mam początek rok, Nowy Rok to nie żaden 1 styczeń tylko 1 wrzesień. Trzeba dopasować swój grafik, dojazdy, zajęcia do planów lekcji, zajęć dodatkowych, prac domowych itp, nie mówiąc, że trzeba jakoś się zdecydować, które zajęcia poza przedszkolne i szkolne wybrać.
Pół biedy jak dziecko ma sprecyzowane zainteresowane, gorzej jak dopiero poszukuje, my mu coś podsuwam, a ono po zajęciach mówi "nudno było".
Mój 4,5 letni syn zdecydował się na basen i piłkę nożną, a mama podsunęła mu zajęcia umuzykalniające w Szkole Muzycznej. Do tego logopeda i tydzień z głowy.
Miał być jeszcze angielski, ale dziecko musi mieć czas, żeby się trochę ponudzić, więc na razie dajemy spokój.
Młody póki co ma plan zajęć dodatkowych pusty, nie licząc tych podróży z bratem na wszystkie zajęcia. Liczę na to, że jak się tak na wszystko napatrzy, to gdy przyjdzie czas jego wyborów będzie mu łatwiej:-)